Nasza i ich historia

Blog > Komentarze do wpisu
2 listopad 2009

Kolejny rok minął... 2 listopad przywitał nas piękną słoneczną pogodą. Przygotowania trwały już od kilku miesięcy, a nawet lat. Rano o godz. 11.30 wszyscy wzięliśmy udział w mszy św. na Wojskowym Centarzu w Casamassima. Tego roku mieliśmy bardzo wyjatkowych gości. Przyjazd Ambasadora Pana Jerzego Chmielewskiego i W-ce konsul Pani Anny Kurdziel był dla nas wszystkich wielkim komplementem i uhonorawaniem naszych wysliłków w ocaleniu od zapomnienia tego miejsca.

Mszę św. celebrował ks. mjr Paweł Piontek polski kapelan z Rzymu, a homilię wygłosił ks. Andrzej Wiśniewski z Gioia del Colle. Oprócz władz miasta i wojska włoskiego przybyła także liczna grupa polskich studentów z Bari i spora grupa polaków z całej Pugli.

Pan prof. Wojciech Narebski

Po porannych uroczystościach nadszedł czas inauguracji III już edycji wystawy "Polacy w Pugli". Wystawę otworzyliśmy konferencją prasową. Burmistrz miasta pan Vito De Tommaso podziękował  naszym honorowym gościom za obecność. Gianluca Vernole, mój kolega i współautor wystawy przypomniał historię II Korpusu i jego losy. Stefania Castellano nasza trzecia podpora przygotowała część filmowa i medialną konferencji. Już drugi dzień gościliśmy naszego kochanego profesora Wojciecha Narebskiego. Pan Wojtek był żołnierzem II Korpusu i swoim świadectwem i opowiadaniami z czasów włoskich wzbogacił naszą uroczystość, a swoja niesporzytą energią podładował też nasze baterie, które będą nas potrzymywać przy dalszych działaniach. Przyjechał też do Casamassimy Krzysztof Piotrowski, pasjonat i historyk tego okresu, autor artykułów na temat ocalenia polskich cmentarzy we Włoszech, który też obdarował nas znaczną częścia eksponatów do przyszłego muzeum, mam nadzieję, ze powstanie...

Po konferencji wszyscy zebrani mogli obejrzeć drugą cześć wystawy. W tym roku była ona wzbogacona o orginalne eksponaty medyczne, mundur i inne rzeczy, których używali żołnierze. Część fotograficzną wzbogaciła w tym roku Akademia Medyczna w Szczecinie. Dr ppłk Jacek Rudnicki przywiózł ją ze sobą dla nas i reprezentował swoją uczelnię w ramach nowo nawiązanej współpracy. Jednym z lekarzy, który pracował w naszym szpitalu w Casamassima w czasie wojny, był dr Tadeusz Sokołowski, po wojnie wrócił do Polski do Szczecina, gdzie kontynuował swoją pracę jako lekarz, w klinice akademickiej. Materiał fotograficzny przedstawia jego biografię. Dr Sokołowski w czasie wojny leczył także ludność cywilną z miasteczka i okolic. Został za to uhonorawany przez Rząd Włoski wysokim odznaczeniem i nadany mu został tytuł honorowego obywatela Włoch. Była razem z nami Giovanna Nitti, ktora jako mała dziewczynka została uratowana przez Sokołowskiego.

Dr Jacek Rudnicki i Pani Giovanna Nitti

Z Niemiec przyjechali do nas bardzo specalni goście. Grzesiu Suchy i jego ciocia Pani Kornelia Pogorel ze Śląska. Pan Grześ odnalazł po 65 latach grób dziadka i w tym szczególnym dniu przywiózł tutaj Panią Kornelię, która po raz pierwszy mogła pomodlić się nad grobem swojego ojca. To było bardzo wzruszające wydarzenie dla nas wszystkich. 

 

Pani Kornelia nad grobem swojego ojca.

Pani Kornelia z siostrzeńcem Grzegorzem Suchym.

W tegorocznej wystawie wystawiliśmy także materiały fotograficzne o Władku Jagielle, Bronisławie Bednarczuku, Janie Piszczku, Franciszku Tarajkowskim,  które otrzymałam dzieki uprzejmości ich odnalezionym rodzinom i szczególne chcę im za to podziękować. Symbolicznie zapaliłam znicze na ich grobach...

niedziela, 15 listopada 2009, chabrowka
Komentarze
2009/12/06 13:42:17
Pragnę w imieniu własnym jak i mojej cioci Korneli Pogorel złożyć podziękowanie wszystkim, którzy przyczynili się do obchodów 65 rocznicy w dniu 2 listopada 2009 roku, wszystkim dbającym o zachowanie w pamięci histori żołnierzy 2 Korpusu. Dla nas było to przeżycie niesamowite. Ciocia żyjąca na śląsku,po 65 latach przyjeciała do Casamassima i pierwszy raz zapaliła znicz na grobie swego ojca Jana Piszczka jako ostatnia z żyjących dzieci. Miała niespełna pare dni po swoim urodzeniu, kiedy to ostatni raz dziadek a jej ojciec przyjechał z wojny na przepustkę aby ją zobaczyć i od tego czasu losy dziadka były nieznane. Dzięki Zanecie Nawrot i temu portalowi przez nią założonemu wielu ludzi tak jak i my odnaleźliśmy naszych krewnych, zaginionych, a czasami zapomnianych. Dlatego chylę czoła przed takimi wolontariuszami jak Zaneta. Ciekawostką na koniec jest jeszcze jedno wydarzenie, otórz ja znalazlem grób dziadka a moja małżonka rodzinę o której tylko wiedziano, że pochodzi z północy Polski i z która nigdy żadnego kontaktu nie było. I to właśnie Zanety pradziadek i mojej żony Bożenki dziadek byli braćmi. Można sobie wyobrazić wrażenia jakie temu toważyszą.
Grzegorz Suchy